Spotkałem gościa, który zmienia swoją tożsamość, aby skonfigurować amerykański rynek akcji. Powiedziałem, że jeśli nie da rady, a CRS go złapie, to będzie musiał dopłacić 20% podatku. On odpowiedział, że nie chodzi mu o te 20% pieniędzy, ale o to, że zostanie na stałe oznaczony w swoim kraju jako ktoś, kto inwestuje w aktywa za granicą, obawiając się, że od tej pory co roku będzie wzywany. Patrząc na to w ten sposób, niezależnie od tego, czy chodzi o amerykański rynek akcji, czy o kryptowaluty, zarabianie pieniędzy jest dość trudne. Na rynku akcji trzeba dopłacać, a w kryptowalutach trzeba się obawiać konfiskaty i rabunku.