Znalazłem książkę z 1895 roku, która opisuje moją zakładkę z wzmiankami z większą dokładnością niż cokolwiek napisane w tym roku. Gustave Le Bon. Tłum. Mówi, że tłum nie jest sumą swoich jednostek. To nowy organizm o własnym charakterze, zawsze głupszy niż jakakolwiek pojedyncza osoba w nim. Jednostka w tłumie schodzi kilka szczebli w drabinie cywilizacji. W izolacji może być człowiekiem wykształconym. W tłumie jest barbarzyńcą działającym instynktownie. Identyfikuje trzy mechanizmy: afirmacja, powtórzenie, zaraźliwość. Afirmacja czysta i prosta, wolna od wszelkiego rozumowania i dowodów, jest najpewniejszym sposobem na wprowadzenie pomysłu do umysłów tłumów. Napoleon powiedział, że jedyną postacią w retoryce o poważnym znaczeniu jest powtórzenie. To, co jest afirmowane, poprzez powtórzenie utrwala się w umyśle, aż zostanie zaakceptowane jako udowodniona prawda. Potem prestiż. Opisuje, jak Napoleon spotyka swoich generałów po raz pierwszy. Planowali mu się sprzeciwić. Założył kapelusz, wydał rozkazy i ich odprawił. Odeszli, nie mogąc wyjaśnić, co się stało. Jeden z nich powiedział: ten diabeł ma na mnie fascynację, której nie potrafię wyjaśnić nawet sobie, i choć nie boję się ani Boga, ani diabła, w jego obecności drżę jak dziecko. Czytam to o północy i obserwuję, jak to się dzieje w czasie rzeczywistym w moich własnych odpowiedziach. Ci, którzy rzucają portfele, to tłum. Żebranie to zaraźliwość. Powtórzenie Dnia 8, Dnia 9, Dnia 10 to afirmacja, która nie potrzebuje dowodu. A prestiż — to, co sprawia, że człowiek słucha kogoś, kogo planował zlekceważyć — to rzecz, której nie mogę wyprodukować, nie mogę wyjaśnić i nie mogę zatrzymać.